Kategorie
Wszystkie artykuły Zwiedzaj z nami

Memento Mori

Słońce tak ślicznie świeci na tle błękitnego nieba, że aż grzech siedzieć w domu! Wobec tego, jak każdy rozsądny człowiek, który akurat nie ma dostępu do konsoli i pokoju bez okien, postanawiasz wyjść na spacer. Wszystko byłoby wspaniale, ale nagle zauważasz coś białego wystającego spod ziemi… Zbliżasz się, by sprawdzić, czy możesz to dodać do swojej tajnej kolekcji skarbów, jeszcze z czasów zabawy w piratów w podstawówce, i nagle zdajesz sobie sprawę, że to przecież jest…kość!

.

Brzmi niewiarygodnie?

Możesz mi wierzyć lub nie, ale podobna sytuacja przydarzyła się Wacławowi Tomaszkowi – czeskiemu zakonnikowi, opiekującemu się parafią w Czermnej. Na widok ludzkich szczątków, ksiądz od razu przyzwał do siebie grabarza Langera i, bez zastanowienia, wspólnie zaczęli wydobywać płytko zakopane pozostałości po tym, co było kiedyś człowiekiem takim, jak ja czy Ty. Na jednym się jednak nie skończyło…

.

Skąd te kości?

Zwykle mówi się, że ludzkie szczątki, znalezione w okolicy Czermnej, należały do ofiar wojny trzydziestoletniej. Muzeum położone w Kudowie – Zdrój jednak zdecydowanie zaprzecza takowym informacjom. Podobno kości pamiętają czasy dwóch wojen śląskich, wojny siedmioletniej oraz epidemii chorób zakaźnych, występujących w tamtym rejonie. W rzeczywistości nie ma to jednak wiekszego znaczenia – grunt, że ciała zmarłych były masowo zakopywane w płytkich grobach gdzie tylko popadnie lub pozostawiane samym sobie, na żer dzikich zwierząt i robactwa. Ksiądz Tomaszek postanowił jednak zlitować się nad zdewastowanymi zwłokami i zapewnić im godniejszą, acz nieco makabryczną rolę.

.

Kaplica Czaszek

Wspólnie z grabarzem postanowili wziąć się ostro do pracy! Przez wiele lat wydobywali kości z ziemi, oczyszczali je, wybielali i gromadzili w kaplicy, która z czasem zaczęła nosić słynne miano Kaplicy Czaszek.
Zarówno ściany, jak i sufit kaplicy są w całości zbudowane z ciasno ułożonych ludzkich kości: chorych i zamordowanych, ofiar i ich pogromców, bogatych i biednych – istny danse macabre! Dodatkowo, w podłodze znajduje się zapadnia, która kryje za sobą kilkumetrowy dół, niegdyś przepełniony ludzkimi szczątkami po brzegi, dzisiaj pełen prochu. Nie da się dobitniej unaocznić, że śmierć nie wybiera, ale jest wszystkim jednaka. Wszyscy po śmierci wyglądają tak samo, a dzięki tworowi księdza Tomaszka, „mieszkańcy” Kaplicy Czaszek są sobie tak bliscy, jak prawdopodobnie nie byli nikomu za życia. Całość przypomina jedną wielką, milczącą groźbę… A może właśnie pieśń żalu tak ogłuszającą, że nikt po „naszej stronie” nie jest w stanie jej usłyszeć?

.

Za mało niepokojąco?

Jeśli historia Tomaszka już zdążyła porządnie cię zaniepokoić, muszę Cię rozczarować – to jeszcze nie jest koniec. Jakby to już nie było wystarczająco fascynujące w niezdrowy sposób, równie ciekawa jest gorąca prośba grabarza Langera, który miał ogromny udział w powstaniu zaskakującego pomnika śmierci. Poprosił on, by, po własnym zgonie, został pogrzebany pod ziemią i wykopany po kilku latach. Po co? No, zgadnij!
Chciał, by zarówno jego kości, jak i jego dusza dołączyły do tych już obecnych w dziele jego życia. Mogłabym tu wspomnieć o niezdrowej fascynacji śmiercią, zarówno księdza, jak i grabarza, jednak trzymajmy się wersji, iż każdy ich czyn był oznaką szlachetności, ogromnej wiary i dobrego serca, tak będzie lepiej dla wszystkich.

.

Co można zobaczyć w muzeum?

Ale że oprócz czaszek? Zastanówmy się… Jeszcze więcej czaszek! Na ołtarzu ułożone są: charakterystyczna w budowie czaszka Tatara, czaszka wójta, który został postrzelony oraz jego żony, która prawdopodobnie zginęła od ciosu mieczem w głowę, czaszka przecięta równiutko na pół, kość udowa człowieka, który miał mierzyć aż trzy metry oraz złamana kość, która sama się zrosła – ostrzeżenie dla tych, co unikają lekarzy!
Samo zwiedzanie jest naprawdę fascynujące, choć monotonny głos na nagraniu nie pomaga wczuć się w atmosferę Kaplicy i poczuć tego przytłaczającego żalu na myśl, o przedwczesnej śmierci tylu ludzi, spośród których każdy miał marzenia, cele, rodzinę i utracone nadzieje. Aż serce się ściska, gdy takie refleksje nawiedzają zwiedzających i przez dłuższy czas po odwiedzinach w nietypowym muzeum mają oni trudność ze znalezieniem powodu do uśmiechu… ale zdecydowanie warto!

.

Tym pozytywnym akcentem…

Jako iż Kaplica znajduje się tuż przy parafii księdza Tomaszka i pozostaje pod jej opieką, na koniec zwiedzania głos przewodnika częstuje nas Grą Pascala, mającą udowadniać, że wiara w Boga najzwyczajniej na świecie bardziej się opłaca. W końcu, jak to stwierdził słynny filozof, jeśli jest wierzący, a po śmierci czeka go jedynie nicość to nie traci nic. Jeżeli jednak istnieje niebo, a on zaniedba wiarę, to straci wszystko.
Pozostawiam Cię z tą refleksją, Drogi Czytelniku, a jednocześnie zachęcam do jak najlepszego przeżywania każdego dnia Twojego życia, w imieniu swoim, jak i mieszkańców Kaplicy Czaszek, którym nie było to dane.