Kategorie
Wszystkie artykuły Zobacz także

Pisarze popadają w obłęd, a ja ten obłęd lubię. Charles Bukowski

Pisarze popadają w obłęd, a ja ten obłęd lubię. Charles Bukowski

„Szmirę” Bukowski dedykuje złemu pisarstwu. Nie ma jednak lepszego reprezentanta takiej twórczości, niż właśnie on sam. Twórczość Buka jest idealnym przykładem tego, że gorzkich tekstów nie da się pisać w sterylnych salach, mając pod ręką poradniki samozwańczych mistrzów pióra. Do tego potrzeba scenerii „Ćmy barowej”, morza alkoholu i nieustannych pretensji do świata. W swoich listach pisał: słowa powinny rozpruwać papier, wydawać dźwięki. Być po prostu jasne, śmiałe, żartobliwe i samobójcze. Mimo podanej definicji, zaszufladkowanie stylu pisarza jest niewykonalne.

 

Bukowski był degeneratem, który potrafił jednak zafascynować ludzi codziennością gorszego sortu. Próby zbawienia świata zostawił innym twórcom. Sam skupił się na opisie własnego szczęścia bez krzty moralności, gdzie główną rolę grają hazard i kobiety. Jak sam twierdził, jedynie pisanie ratowało go przed ostatecznym upadkiem. Zupełnie nie rozumiał artystów, którzy przestawali tworzyć. Uważał się za innego od wszystkich, ale pozbawionego związanej z tym wyjątkowości: Od dzieciństwa wiedziałem, że jestem dziwny. Jakby sądzone mi było zostać mordercą, bandytą, świętym, gwałcicielem, mnichem, pustelnikiem. Mając przed sobą takie drogi, wybrał możliwie najlepiej: został geniuszem pióra.

 

Czy echo może zagłuszyć pierwotny dźwięk? Znani przedstawiciele prądu dekadentyzmu z Baudelairem na czele, czy geniusze pokroju Dostojewskiego (fascynaci ciemniejszej strony psychiki i naturalistycznego przedstawiania rzeczywistości) musieli ustąpić komuś, kto podłe życie uznawał wręcz za wspaniałe. To już nie było celowe szokowanie odbiorcy, aby ten z dreszczem emocji chętnie wracał do danej twórczości. Bukowski zwyczajnie opisywał taką rzeczywistość, jaką widywał na co dzień.

 

Bukowskiego doceniono zdecydowanie za późno. Przez większość życia pracował fizycznie, był m.in. kierowcą, pomywaczem, listonoszem, pracownikiem kilku fabryk i parkingowym. Dużo pieniędzy wydawał na alkohol. Próbował swojego szczęścia obstawiając wyścigi konne. Niejednokrotnie jednak w swojej twórczości wspominał, że to uważa to raczej za formę rozrywki, na której więcej straci, niż zyska. Stworzony przez niego bohater Henry Chinaski przez wielu uważany jest za alter ego pisarza. Nazwisko to pojawiło się w kilku powieściach i wierszach Buka, oraz w „Ćmie barowej” (film oparty na scenariuszu pisarza). Pod postacią Chinaskiego Bukowski przedstawiał własne obserwacje i życiowe doświadczenia. Większość twórczości Buka była przepełniona brutalną rzeczywistością pełną demoralizacji.

Bukowski nie lubił świata. Z wzajemnością: Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. Zaczął pisać we wczesnej młodości, kiedy uciekał w świat pióra od pięści ojca i agresji rówieśników. Nigdy nie potrafił odnaleźć się w ułożonym społeczeństwie. Kiedy zaczął zdobywać popularność, uciekał od środowiska literatów. Gardził nimi. Nie lubił wystąpień publicznych ani jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, którzy skupiali się na jego sławie. Codzienność artysty wyglądała zazwyczaj podobnie: męcząca, pozbawiona głębszego sensu praca, później powrót do obskurnego mieszkania lub wynajętego pokoju dla nieudaczników, gdzie upijał się tanim alkoholem i, kiedy miał lepszy dzień, zapraszał kobiety.

Wielu zastanawiało się, jak tak nieatrakcyjny skandalista może mieć powodzenie u kobiet. Sam Bukowski poruszał ten temat niejednokrotnie uważając, że ludzi ciągnie do tego, co najgorsze. Nie jest do dla nich codzienność, więc wyjątkowości trzeba doznać w każdy sposób, nawet jeśli grozi nam przy tym zepsucie. Cytat z „Kobiet” chyba najlepiej przedstawia jego podejście do płci piękniejszej: Jeśli jej (kobiety) nie znosisz od samego początku, spróbuj ją od razu wydymać. Jeśli zaś tego nie zrobiłeś, to lepiej odczekać, by przy innej sposobności zerżnąć ją dokładnie, a znienawidzić później.


Bukowski u schyłku swojego życia napisał „Szmirę” gdzie nawet śmierć potrafi przedstawić jako długonogą kobietę z tyłkiem takim, że nawet jemu brak było słów, aby go opisać. Wydaje się, że pisarz w pełni pogodził się z nieuchronnym końcem. Im bliżej mu było do śmierci, tym pisał inaczej, jakby swobodniej. To wyraz albo geniuszu, albo niechęci do czegokolwiek, poza tworzeniem. Podobną tendencję można zauważyć u Nabokova, gdzie w „Przejrzystych przedmiotach” ucieka od chronologii czy hierarchii wątków, czego tak kurczowo się trzyma na początku swojej literackiej kariery. Bukowski zmarł, mając 73 lata. Nie wykończył go najlepszy przyjaciel, jakim był alkohol. Umarł na białaczkę. Większość życia spędził w biedzie, poznając każdy kąt ludzkiego upodlenia. Niewielu twórców pisało wyłącznie po to, żeby pisać. Poznając bliżej jego twórczość odbiorca nie ma jednak wątpliwości, że Buk chciałby być zapamiętany jako outsider i skandalista. Z drugiej strony… Czy w ogóle zależało mu na tym, aby ktokolwiek o nim wspominał?

Redaktor: Konrad Klimkiewicz,

Foto: Flickr.com

Kategorie
Edukacja Wszystkie artykuły Zobacz także

stop! czas na legimi

stop! czas na legimi

Czasem nadchodzą momenty, kiedy w tym pędzącym szybko świecie mamy okazję na moment się zatrzymać. Złapać oddech od szkoły
i zregenerować siły. Czasem momenty te dane są nam z naszej własnej woli i z chęci zadbania o samych siebie. Czasem jednak, takie momenty postoju w pędzie życia są niezależne od nas. I teraz właśnie nadchodzi taki moment. 


Dwa tygodnie przebywania w domu to dobra okazja nadrobić trochę zaległości szkolnych, serialowych czy książkowych. Ważne jest jednak, by zaległości te nadrabiać w spokojnym zaciszu własnego pokoju, przy dobrej herbacie, z przekąską pod ręką. A jeśli brak Wam pomysłu na zagospodarowanie wolnego czasu, z pomocą przychodzi platforma Legimi. 


Dziś na swoim profilu na Instagramie podzielili się z nami linkiem, dzięki któremu każdy, kto wykorzysta na platformie specjalny kod, otrzyma za darmo do pobrania 20 świetnych książek dla dzieci i młodzieży. Zaoferowane przez Legimi książki przeznaczone są dla różnych grup wiekowych – zarówno dzieciom w wieku wczesnoszkolnym, uczniom szkół podstawowych i starszej młodzieży. To świetny sposób na nadrobienie zaległości w pozycjach niezwykle ciekawych. Wszystkie książki dostępne są w formie ebooka, a niektóre z nich również w formie niezwykle wygodnego audiobooka. Kod można wykorzystać do 31 marca, a książka przyznana będzie bez ograniczeń czasowych. 

Jak zatem dostać się na Legimi? Wystarczy na stronie wpisać w wyznaczonym miejscu kod czytamy, a następnie zarejestrować się w serwisie i już można cieszyć się 20 pozycjami znajdującymi się bezpłatnie na wirtualnej półce. 

 

Wykorzystajmy więc dobrze ten moment, nadróbmy czytelnicze zaległości, obejrzyjmy serial czy ulubiony film. I zostańmy w domach. Cieszmy się spędzaniem czasu z rodziną i przeczekajmy trudniejszy czas, żebyśmy wszyscy mogli potem wrócić z nową siłą i motywacją! 

Redaktor: Julia Błach

Kategorie
Wszystkie artykuły Zobacz także

Znamy wyniki I naboru mikroGRANTÓW w 2020

Znamy wyniki I naboru mikroGRANTÓW w 2020

Pierwszy nabór do mikroGRANTÓW w roku 2020 za nami. Znamy 52 inicjatywy, które dostaną dofinansowanie od gminy Wrocław.

Czym są mikroGRANTY?

Jest to program powstały we Wrocławiu w 2014 roku, którego celem jest wspieranie inicjatyw lokalnych z zakresu kultury i edukacji poprzez dofinansowanie najciekawszych projektów z budżetu gminy Wrocław. Swój projekt do naborów, odbywających się trzy razy w roku, może zgłosić każdy mieszkaniec Wrocławia, zapisując go do jednej z trzech ścieżek: osób fizycznych i grup nieformalnych, NGO lub do mikroGRANTÓW młodzieżowych. Przez ostatnie lata dzięki temu programowi zostało zrealizowanych wiele wspaniałych projektów, które uatrakcyjniły nasze miasto, jak również zachęciły jego mieszkańców do czynnego udziału w kulturze. O ścieżce młodzieżowej przeczytać możecie Państwo tu.

Wyniki pierwszego naboru 2020

W ramach pierwszego w tym roku naboru zrealizowane zostaną aż 52 inicjatywy na terenie wszystkich dzielnic Wrocławia.

 

W ramach ścieżki osób fizycznych i grup nieformalnych zwyciężyło 14 projektów takich jak gra terenowe „Pan Klingert i tajemnice Pracz Odrzańskich”, mającej na celu rozpowszechnianie historii osiedla oraz odkrycie jego walorów architektonicznych czy „ZDROWIE NA TAPECIE – metody uwalniania stresu”, gdzie autorka projektu pragnie podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem na temat wagi radzenia sobie ze stresem zgromadzonym w naszych ciałach i umysłach poprzez nasz tryb życia. Z wszystkimi projektami tej ścieżki mogą zaznajomić się Państwo tutaj.

 

Ścieżka NGO wyłoniła 11 zwycięskich projektów. Mieszkańcy Wrocławia będą mogli m.in. nauczyć się bądź doskonalić swoją jazdę na rolkach pod skrzydłem organizatorów projektu „Wrock&Roll dla każdego” czy też wziąć udział w profesjonalnych warsztatach cyrkowych, których owocem będzie wspólne show w ramach projektu „Cyrkowe migawki”. Dokładniejsze opisy projektów widnieją pod tym linkiem.

 

Młodzieżowa ścieżka jest doprawdy niezwykła, gdyż skutecznie pokazuje, jak szerokie zainteresowania mają młodzi ludzie oraz w jak kreatywny i profesjonalny sposób podchodzą do tematów dla nich ważnych. W ramach tej ścieżki zostało wybranych aż 27 projektów, w tym cztery należące do młodzieżowej organizacji ART JTM, która zrzesza wielu utalentowanych ludzi z ogromną pasją do rozmaitych rzeczy. Tematyka projektów opracowanych przez młodzież jest naprawdę zróżnicowana. Wiele z nich zachęca do rozwijania swoich pasji oraz do aktywnego spędzania czasu. Wiele wyróżnia się dojrzałością, zwracając uwagę na wszelakie problemy dzisiejszego świata i społeczeństwa jak katastrofa klimatyczna, stres, hejt, wykluczenie społeczne czy izolacja od otoczenia, oferując przy tym szereg warsztatów, spotkań i eventów, na których problemy te pójdą pod lupę, a ich uczestnicy będą starać się wyszukać na nie rozwiązania i poradzić sobie z nimi. Inne projekty skupią się na twórczości, realizując własne wystawy, spektakle czy nawet pokoje escape roomowe. Listę wszystkich projektów znajdą Państwo tutaj.

MikroGRANTY to cudowne przedsięwzięcie, zachęcający mieszkańców Wrocławia do podejmowania własnych inicjatyw i realizowania własnych pomysłów, które zrzeszą ludzi, przekażą ciekawe, cenne informację jak i pozytywną energię i chęć do rozwijania siebie samego. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w tych wartościowych projektach.

Redaktor: Zuzanna Wypchło

Foto: Jerzy Wypych

Kategorie
Teatr Wszystkie artykuły Zobacz także

Oriana. Utwór, czyli jak aktor wyprzedaje salę.

Oriana. Utwór, czyli jak aktor wyprzedaje salę.

Często chodzę do teatru. Wrocław reprezentuje nad wyraz wysoki poziom, jeśli chodzi o spektakle. Do Oriany podszedłem jednak wyjątkowo sceptycznie. Nie dość, że to monodram trwający ponad godzinę, co już wydaje się dość dużym wyzwaniem, to bohaterka wcieliła się w rolę tak kultowej postaci, jaką jest Oriana Fallaci. Legenda dziennikarstwa. Ta sama kobieta, która przeprowadziła wywiad chociażby z Haile Selassie I, czy Seanem Connerym. Polakom powinna kojarzyć się głównie przez przeprowadzony w 1981 r. wywiad z Lechem Wałęsą.
 
Na pierwszy rzut oka aktorka zupełnie nie przypominała Fallaci i tu pojawił się problem. Każde kolejne przejście (scena była podzielona na 3 części, każdemu przejściu z jednej kwestii do kolejnej asystowało wyłączenie światła) przekonywało mnie do postaci. Chwilę przed końcem byłem skłonny wybaczyć jej nawet kilka zająknięć w momentach, w których nie powinny mieć miejsca. Sztuka poruszała dwa główne wątki: kwestię praw kobiet i niechęć do kultury islamu. Całość przedstawiono w formie podobnej do spowiedzi, jednak z częstym wyrażaniem opinii Fallaci. Brutalne podejście do muzułmanów, obnażające wszelkie dla mieszkańców europy absurdy, było strzałem w dziesiątkę. Każdy władca wyznający Islam rządzi tak samo. Twórcy spektaklu przedstawili to w formie gry planszowej, w której bohaterką była sama postać dziennikarki.

Aktorka mimo pozornego braku podobieństwa z Fallaci, zaskakująco dobrze wcieliła się w swoją rolę. Zmysłowe ruchy i nieodzowny element, jakim jest papieros w ustach, znacząco działały na wyobraźnie publiczności. Tylko pojedyncze krzyki wydawały się nienaturalne, powinny zostać pominięte. Fakt faktem, opowieść o relacjach dziennikarki z islamistami słuchałem z zapartym tchem. Naprawdę widz mógł odnieść wrażenie, że na czas spektaklu ikona dziennikarstwa do nas wróciła, aby zaszczycić Wrocław jedną z ostatnich swoich spowiedzi.

 

Po sztuce, wracałem do mieszkania naprawdę usatysfakcjonowany. Naprawdę obawiałem się tego, że aktorka nie udźwignie postaci Fallaci. Na szczęście moje przypuszczenia okazały się niepotrzebne.Po sztuce, wracałem do mieszkania naprawdę usatysfakcjonowany. Naprawdę obawiałem się tego, że aktorka nie udźwignie postaci Fallaci. Na szczęście moje przypuszczenia okazały się niepotrzebne.

Foto: Teatr Kombinat

Każdemu sympatykowi teatru serdecznie polecam monodram Oriana.Utwór. Sztuka momentami jest ciężka, jednak to wyłącznie podkreśla jej geniusz i nieugiętość stereotypom. Jeśli wrocławskie teatry częściej będą prezentować podobne spektakle, jednego widza mają stuprocentowo zapewnionego.

Redaktor: Konrad Klimkiewicz

Kategorie
Muzeum Wszystkie artykuły Zobacz także

Willmann. Opus magnum

Willmann. Opus magnum

Pierwszym, co ukazuje się oczom po przekroczeniu drzwi na dziedziniec Pawilonu Czterech Kopuł jest ogromna, różowa ściana, krzycząca ze wszystkich stron WILLMANN. I wtedy już wiadomo, że to, czego zaraz doświadczymy będzie czymś niezapomnianym. A te przypuszczenia potwierdzają się, gdy tylko przekraczamy próg wydzielonego specjalnie pod wystawę miejsca na dziedzińcu.

Po lewej – paleta i autoportret mistrza. A przed oczami męczeństwa. To prolog całej wystawy – prolog, który od samego początku rzuca na kolana. Sceny są przedstawione niezwykle dramatycznie, pełne patosu ale i powagi, czegoś niesamowicie szczerego i tak dobitnie ludzkiego. Cierpienie świętych chyba jeszcze nigdy nie wyzwalało we mnie tak wielu emocji, jak patrząc na tych kilkanaście ogromnych rozmiarów płócien Michaela Willmanna. Przewyższają oglądającego kilka razy, ale nie tylko rozmiarem. Przewyższają wszelkie wyobrażenia o męczeństwie, poświęceniu za coś, w co się wierzy bezgranicznie. To smutny początek, ale początek niezwykle potrzebny. Pokazuje bowiem jak wielki kunszt i talent w rękach miał ,,śląski Rembrandt” XVII wieku. Każda fałda odzienia, oddana z tak niesamowitym realizmem. Każde zagięcie szaty wydobywa dynamizm – dynamizm tych ostatnich chwil chrześcijańskich męczenników.

Część obrazów prezentowanych na wystawie ,,Opus Magnum” pochodzi ze zbiorów wrocławskiego Muzeum Narodowego, ale duża część została przywieziona z kościoła z Warszawy, a także z klasztoru w Lubiążu, dokąd Willmann malował je za życia. Znajdujemy tu nie tylko sceny biblijne, wśród których obok męczenników dużo miejsca i uwagi poświęcono także świętym kobietom, a także momentowi stworzenia świata, ale również sceny mitologiczne i wiele pejzaży.

 

Ale Willmann to nie tylko dynamiczność i brutalizm, jaki pokazano nam na początku wystawy, ale także niespotykana delikatność i subtelność, widoczna zwłaszcza w przedstawieniu Orfeusza na obrazie Orfeusz grający zwierzętom, gdzie mityczny bohater, siedząc w centrum, palcami delikatnie przesuwa po strunach liry. Patrząc na niego, mamy niemal wrażenie, że jesteśmy w stanie usłyszeć pieśń, którą wygrywa swoim towarzyszom.

A zwierzęta patrzą, jak zaczarowane. I ja również patrzyłam jak zaczarowana, słyszałam muzykę, która przyciąga wzrok. Także w krajobrazach jest coś niezwykle ulotnego. Świadomość, że moment, który uchwycił malarz to zaledwie właśnie moment, i zaraz zniknie, sprawia, że chcemy zatrzymać obraz na zawsze pod powierzchnią powiek. Zatrzymać go przy sobie na zawsze i nigdy nie dać mu zniknąć. Bo w tych obrazach jest coś bezpiecznego, coś niesamowicie znajomego, co daje komfort i rozlewa wewnątrz ten rodzaj ciepła, jaki może pojawić się w sercu na wspomnienie dzieciństwa.

 

Michael Willmann powinien stać w jednym rzędzie z Rembrandtem, Caravaggiem i innymi wielkimi malarzami, jacy stąpali po ziemi. Nie bez powodu jest w końcu nazywany śląskim Rembrandtem i w tym stwierdzeniu nie ma ani grama kłamstwa. Sposób, w jaki używa barw, jak magicznie przedstawia tkaniny i emocje, jak gra również na emocjach oglądających, jest najwyższej klasy mistrzostwem w malarstwie. I każdy powinien sam przeżyć to mistrzostwo kunsztu na własnej skórze. A dokładniej mówiąc, na własnych emocjach.

Willmann. Opus magnum – Pawilon Czterech Kopuł

22 grudnia 2019 – 26 kwietnia 2020

Więcej informacji

Redaktor: Julia Błach

Foto: wroclaw.pl

Kategorie
Koncerty Teatr Wszystkie artykuły Zobacz także

41.PPA – czego możemy się spodziewać?

41.PPA – czego możemy się spodziewać?

41. Przegląd Piosenki Aktorskiej odbędzie się we Wrocławiu w dniach 20-29marca 2020.„Życie po czterdziestce” Przeglądu Piosenki Aktorskiej zaczyna się w miejscu spotkania tego, co znane-z nowym, tego, co bezpieczne –z innym, „lubię” z „nie lubię”.

Koncerty, które budzą najwięcej emocji, to Finał Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenkii Gala.Koncert Finałowyskłada się z dwóch części.Pierwszączęść koncertu –występy finalistów konkursu –wyreżyseruje Paweł Palcat. W drugie części wystąpi Ralph Kaminski z piosenkami Kory. Koncert Galowy pod tytułem „Wiązanka pieśni miłosnych” reżyseruje Jan Klata.

„Pamiętajcie o ogrodach”–prorocze słowa Jonasza Kofty, refren przeglądowego hymnu, zobowiązują. Rok temu, na jubileusz festiwalu, posadziliśmy 40 drzewek, w tym roku staramy się przygotować festiwal jeszcze bardziej „zielony”.

Autorem plakatu 41. PPA jest Jacek Staniszewski, malarz, grafik, muzyk, profesor i wykładowca ASP w Gdańsku, autor scenografii i kostiumów, projektant plakatów do koncertów, spektakli, wystaw, znany ze współpracy graficznej z m.in. Apteką, Blenders, Ścianką, Bielizną, Tymonem Tymańskim, Olo Walickim, Leszkiem Możdżerem. Plakat można kupić w sklepiku Capitolu i online, w cenie 19 zł.

Program #41PPA i bilety online na: www.ppa.wroclaw.pl

Foto: M. Maziarz (BTW Photographers)

Kategorie
Koncerty Wszystkie artykuły Zobacz także

56. Jazz nad Odrą już w kwietniu!

56.Jazz nad Odrą już w kwietniu!

16 stycznia odbyła się konferencja prasowa Strefy Kultury Wrocław – znamy program 56. edycji festiwalu Jazz nad Odrą! To właśnie od 20 do 26 kwietnia w stolicy Dolnego Śląska zagości znany i popularny festiwal jazzowy organizowany od 1964 roku. „Radiohead brytyjskiego jazzu”, mistrz współczesnego saksofonu, wrocławski skład i ich słowiańska melancholia oraz elektryzująca diwa muzyki soul i jazz – poznaliśmy także artystów tegorocznej edycji festiwalu Jazz nad Odrą. W tym roku Strefa Kultury Wrocław zaprasza na tydzień jazzowych wrażeń – festiwal zyskał dwa dodatkowe dni, które zostały wypełnione muzyką po brzegi. Koncert otwarcia (20 kwietnia) w Narodowym Forum Muzyki zagrają Kasia Pietrzko Trio oraz Możdżer Danielsson Fresco Trio & Holland Baroque. Występ drugiego składu będzie jednocześnie premierą ich nowej płyty „Just ignore it” oraz inauguracją związanej z nią trasy koncertowej.

Bilety do nabycia w kasach Strefy Kultury Wrocław, na www.jazznadodra.pl, www.strefakultury.pl, www.eventim.pl oraz w salonach Empik i Media Markt w całym kraju. UWAGA! Bilety są już dostępne w sprzedaży.

Foto: M.Jędrzejczak (SKW)

Kategorie
Teatr Wszystkie artykuły Zobacz także

„Gracjan Pan” na deskach Capitolu

„Gracjan Pan” na deskach Capitolu

10 stycznia 2020 w teatrze muzycznym Capitol we Wrocławiu odbyła się premiera na Scenie Ciśnień najnowszego spektaklu instytucji – musical „Gracjan Pan”. Natchnieniem dla twórców, ich muzą i głównym bohaterem musicalu jest Gracjan Roztocki, jeden z najsłynniejszych polskich youtuberów, artysta totalny, w swej twórczości nieskrępowany i niekrępujący się żadną konwencją.Czułą i pogodną muzyczną opowieść o Gracjanie i jego świecie przygotowuje Cezary Tomaszewski. Reżyser, choreograf i performer, znany z błyskotliwych i przewrotnych interpretacji muzycznej klasyki, jest jedną z najciekawszych postaci polskiego współczesnego teatru. Jego nominację do Paszportu Polityki w 2017 roku Jacek Sieradzki uzasadniał tak: „Ma wspaniałą wyobraźnię muzyczną, rytmiczną, umie spajać najodleglejsze od siebie materie, z wysokich i z niskich kręgów kultury. I ma coś nie do przecenienia w naszym teatrze sensatów i smutasów: gargantuiczne poczucie humoru”. Scenariusz: Natalia Fiedorczuk Reżyseria: Cezary Tomaszewski Teksty piosenek: Gracjan Roztocki, Natalia Fiedorczuk Muzyka: Tomasz Leszczyński, Gracjan Roztocki, Wolfgang Amadeusz Mozart, Jan Sebastian Bach.

Zapowiedź soundtracku z musicalu: SoundCloud Capitol

Foto: Ł.Giza (Capitol)