młodzi kulturalni

Pisarze popadają w obłęd, a ja ten obłęd lubię. Charles Bukowski

„Szmirę” Bukowski dedykuje złemu pisarstwu. Nie ma jednak lepszego reprezentanta takiej twórczości, niż właśnie on sam. Twórczość Buka jest idealnym przykładem tego, że gorzkich tekstów nie da się pisać w sterylnych salach, mając pod ręką poradniki samozwańczych mistrzów pióra. Do tego potrzeba scenerii „Ćmy barowej”, morza alkoholu i nieustannych pretensji do świata. W swoich listach pisał: słowa powinny rozpruwać papier, wydawać dźwięki. Być po prostu jasne, śmiałe, żartobliwe i samobójcze. Mimo podanej definicji, zaszufladkowanie stylu pisarza jest niewykonalne.

 

Bukowski był degeneratem, który potrafił jednak zafascynować ludzi codziennością gorszego sortu. Próby zbawienia świata zostawił innym twórcom. Sam skupił się na opisie własnego szczęścia bez krzty moralności, gdzie główną rolę grają hazard i kobiety. Jak sam twierdził, jedynie pisanie ratowało go przed ostatecznym upadkiem. Zupełnie nie rozumiał artystów, którzy przestawali tworzyć. Uważał się za innego od wszystkich, ale pozbawionego związanej z tym wyjątkowości: Od dzieciństwa wiedziałem, że jestem dziwny. Jakby sądzone mi było zostać mordercą, bandytą, świętym, gwałcicielem, mnichem, pustelnikiem. Mając przed sobą takie drogi, wybrał możliwie najlepiej: został geniuszem pióra.

 

Czy echo może zagłuszyć pierwotny dźwięk? Znani przedstawiciele prądu dekadentyzmu z Baudelairem na czele, czy geniusze pokroju Dostojewskiego (fascynaci ciemniejszej strony psychiki i naturalistycznego przedstawiania rzeczywistości) musieli ustąpić komuś, kto podłe życie uznawał wręcz za wspaniałe. To już nie było celowe szokowanie odbiorcy, aby ten z dreszczem emocji chętnie wracał do danej twórczości. Bukowski zwyczajnie opisywał taką rzeczywistość, jaką widywał na co dzień.

 

Bukowskiego doceniono zdecydowanie za późno. Przez większość życia pracował fizycznie, był m.in. kierowcą, pomywaczem, listonoszem, pracownikiem kilku fabryk i parkingowym. Dużo pieniędzy wydawał na alkohol. Próbował swojego szczęścia obstawiając wyścigi konne. Niejednokrotnie jednak w swojej twórczości wspominał, że to uważa to raczej za formę rozrywki, na której więcej straci, niż zyska. Stworzony przez niego bohater Henry Chinaski przez wielu uważany jest za alter ego pisarza. Nazwisko to pojawiło się w kilku powieściach i wierszach Buka, oraz w „Ćmie barowej” (film oparty na scenariuszu pisarza). Pod postacią Chinaskiego Bukowski przedstawiał własne obserwacje i życiowe doświadczenia. Większość twórczości Buka była przepełniona brutalną rzeczywistością pełną demoralizacji.

Bukowski nie lubił świata. Z wzajemnością: Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. Zaczął pisać we wczesnej młodości, kiedy uciekał w świat pióra od pięści ojca i agresji rówieśników. Nigdy nie potrafił odnaleźć się w ułożonym społeczeństwie. Kiedy zaczął zdobywać popularność, uciekał od środowiska literatów. Gardził nimi. Nie lubił wystąpień publicznych ani jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, którzy skupiali się na jego sławie. Codzienność artysty wyglądała zazwyczaj podobnie: męcząca, pozbawiona głębszego sensu praca, później powrót do obskurnego mieszkania lub wynajętego pokoju dla nieudaczników, gdzie upijał się tanim alkoholem i, kiedy miał lepszy dzień, zapraszał kobiety.

Wielu zastanawiało się, jak tak nieatrakcyjny skandalista może mieć powodzenie u kobiet. Sam Bukowski poruszał ten temat niejednokrotnie uważając, że ludzi ciągnie do tego, co najgorsze. Nie jest do dla nich codzienność, więc wyjątkowości trzeba doznać w każdy sposób, nawet jeśli grozi nam przy tym zepsucie. Cytat z „Kobiet” chyba najlepiej przedstawia jego podejście do płci piękniejszej: Jeśli jej (kobiety) nie znosisz od samego początku, spróbuj ją od razu wydymać. Jeśli zaś tego nie zrobiłeś, to lepiej odczekać, by przy innej sposobności zerżnąć ją dokładnie, a znienawidzić później.


Bukowski u schyłku swojego życia napisał „Szmirę” gdzie nawet śmierć potrafi przedstawić jako długonogą kobietę z tyłkiem takim, że nawet jemu brak było słów, aby go opisać. Wydaje się, że pisarz w pełni pogodził się z nieuchronnym końcem. Im bliżej mu było do śmierci, tym pisał inaczej, jakby swobodniej. To wyraz albo geniuszu, albo niechęci do czegokolwiek, poza tworzeniem. Podobną tendencję można zauważyć u Nabokova, gdzie w „Przejrzystych przedmiotach” ucieka od chronologii czy hierarchii wątków, czego tak kurczowo się trzyma na początku swojej literackiej kariery. Bukowski zmarł, mając 73 lata. Nie wykończył go najlepszy przyjaciel, jakim był alkohol. Umarł na białaczkę. Większość życia spędził w biedzie, poznając każdy kąt ludzkiego upodlenia. Niewielu twórców pisało wyłącznie po to, żeby pisać. Poznając bliżej jego twórczość odbiorca nie ma jednak wątpliwości, że Buk chciałby być zapamiętany jako outsider i skandalista. Z drugiej strony… Czy w ogóle zależało mu na tym, aby ktokolwiek o nim wspominał?

Redaktor: Konrad Klimkiewicz,

Foto: Flickr.com